środa, 6 maja 2015

Rozdział 21

Zapadał zmrok, kiedy Klaus wszedł na teren cmentarza. Wytężył słuch, starając się wyłapać jakikolwiek dźwięk, jednak wszędzie było cicho jak makiem zasiał.
- Mary! – zawołał, a jego głos rozniósł się po całym cmentarzu.
- Twój krzyk mógłby obudzić zmarłego – dobiegł go głos, gdzieś z tyłu. Jakieś dziesięć metrów od niego stała czarownica. – A tutaj jest to całkiem możliwe – dodała, a na jej twarzy zawitał szyderczy uśmiech.
- Gdzie jest Caroline? – spytał, bez owijania w bawełnę.
- Powinna być gdzieś w pobliżu – oznajmiła, bawiąc się czymś w ręce. Dopiero po jakimś czasie zauważył, że jest to naszyjnik, który zabrała mu wampirzyca.
- Gdzie ona jest?! – warknął, robiąc kilka kroków w jej stronę.
- Nie jestem do końca pewna gdzie ją zostawiłam – przyznała, robiąc zamyśloną minę. – Ale możesz jej poszukać. Jak to się mówi? Kto szuka ten znajduje – dodała, a na jej twarzy zawitał szeroki uśmiech.
Klaus tracąc resztki cierpliwości, rzucił się w jej stronę, jednak ona rozpłynęła się w powietrzu. 
Pierwotny przeklną pod nosem, po czym nie chcąc tracić ani chwili pobiegł szukać Caroline. W wampirzym tempie przejrzał kilka pierwszych rzędów grobów, jednak w końcu zdał sobie sprawę że jest to bezsensu.
Wyszedł z cmentarza i pierwsze co mu się rzuciło w oczy była grupka osób, która zbierała się niedaleko bramy. Pierwotny wyostrzył słuch.
- Jak myślisz co się jej stało? – spytała jakaś kobieta, szturchając swojego znajomego.  
- Wygląda jakby była martwa – odpowiedział mężczyzna.
Klaus podszedł do nich powoli, przeciskając się przez grupę i zobaczył, leżące na ziemi, nieruchome ciało blondynki. Wystarczyło tylko jedno spojrzenie, aby ją rozpoznać.
Podbiegł do niej, popychając ludzi na swojej drodze.
Odgarnął jej blond włosy z czoła i z łatwością wziął na ręce, mijając przyglądających się im z zaciekawieniem ludzi.
Był już w połowie drogi kiedy wampirzyca się ocknęła, łapiąc gwałtownie powietrze. 
- Caroline – szepnął i pomógł jej stanąć na równe nogi.
Blondynka rozejrzała się zdezorientowana, jakby próbowała się zorientować gdzie się znajduje. W jej oczach pojawiła się wściekłość.
- Zabiję ją – warknęła, zaciskając szczęki. Jej oczy pociemniały, przybierając twarz demona.
- Spokojnie – powiedział Klaus, kładąc ręce na jej ramionach.
- Nawet nie próbuj – warknęła, odsuwając się od niego. – To wszystko dzieje się tylko i wyłącznie przez ciebie.
Pierwotny zmarszczył brwi.
- Caroline czy ty…
- Nie, nie włączyłam uczuć – odpowiedziała, wyprzedzając jego pytanie. – Ale to nie znaczy, że nie mogę być na ciebie wściekła.
Brwi Klausa powędrowały w górę. Nie wiedział czy powinien się śmiać czy może lepiej będzie jeśli zachowa powagę.
- Dlaczego wszyscy chcecie, abym je w ogóle włączyła? – spytała bardziej siebie niż jego. – A zwłaszcza ty! Powinieneś być szczęśliwy, że w końcu wydobyłam swoją mroczną stronę. 
Tym razem już nie mógł się powstrzymać i roześmiał się jej prosto w twarz.
- Z czego się śmiejesz? – spytała wkurzona i zdezorientowana zarazem.
- Caroline, kochana, uwielbiam cię niezależnie od tego czy masz włączone człowieczeństwo czy też nie. Chociaż muszę przyznać, że z włączonymi uczuciami jest o wiele zabawniej. Przynajmniej mam pewność, że ci zależy.
- Jesteś idiotą – oznajmiła, krzyżując ręce na piersi.
- Innej reakcji się nie spodziewałem – powiedział z szerokim uśmiechem na twarzy.  – Chodź, pójdziemy coś  przekąsić, a później zapolujemy na wiedźmę.
- Raczej wiedźmy – burknęła wampirzyca, na co Klaus spojrzał na nią zaskoczony.  – Nie wiedziałeś, że Mary ma bardzo wkurzającą siostrę?
Pokręcił przecząco głową, prawie niezauważalnie.
- Byłaś już na terenie cmentarza? – spytał, zmieniając nagle temat.
- Nie,wampiry potrzebują zaproszenia żeby wejść, w innym wypadku już dawno wyrwałabym…
- Zatem pójdziesz razem z twoimi przyjaciółmi – przerwał jej Pierwotny, na co blondynka odpowiedziała mu głośnym prychnięciem.
- Nie będą przyjmować rozkazów od ciebie.
- Caroline tu nie chodzi o dumę tylko o twoje bezpieczeństwo – oznajmił, starając się jej wytłumaczyć powagę sytuacji.
- Potrafię o siebie zadbać! – warknęła, krzyżując ramiona na piersiach, jak uparte dziecko.
- Nie, nie potrafisz! Gdybyś umiała o siebie zadbać nie miałabyś wyłączonego człowieczeństwa, a już na pewno nie doszłoby do twojej amnezji! – krzyknął, tracąc cierpliwość.
- Uważasz, że to wszystko moja wina?! – spytała gniewnie.
- Jak nie twoja to czyja? Moja? – spytał sarkastycznie, chociaż dobrze wiedział jaka będzie jej odpowiedź.
- Tak! Właśnie, że twoja! To dla ciebie tu przyjechałam, to ciebie szukała, to na tobie chce się zemścić Mary, a ja… - Głos się jej załamał. - A ja zostałam w to wszystko wmieszana, tylko dlatego że się w tobie zakochałam.
Klaus wpatrywał się w nią, nie bardzo wiedząc co powiedzieć lub zrobić.
- Wiedziałam, że powinnam stłumić to uczucie zanim było za późno – powiedziała, bardziej do siebie niż do niego.
- Caro… - zaczął Pierwotny, jednak mu przerwała.
- Wiesz jak bardzo chciałabym móc cię nienawidzić? – spytała, patrząc mu prosto w oczy.
Pierwotny chciał coś powiedzieć, jednak blondynka nie dopuściła go do słowa.
- Ale bardziej pragnę zobaczyć jak cierpisz – rzuciła, a jej oczy pociemniały. – I wiem co zrobić, aby tak się stało – dodała i szybko, nim Klaus zdążył zareagować wepchnęła dłoń do swojej klatki piersiowej, tam gdzie znajdowało się jej serce.
- Żegnaj – szepnęła i wyjęła już dawno nie bijące serce, które upadło głucho na ziemię.
Pierwotny stojąc jak sparaliżowany wpatrywał się w jej twarz, która momentalnie poszarzała. W ostatniej chwili zdążył złapać jej ciało nim runęło na ziemię. Upadł na kolana, obejmując ją mocniej i przytulił. Odsunął, najdelikatniej jak potrafił niesforne kosmyki z jej twarzy, na którą opadły jego łzy.
- Smutny widok – odezwał się głos gdzieś za nim. Nawet nie musiał się odwracać, aby wiedzieć, że należy do Mary.
- Mam nadzieję, że jesteś z siebie zadowolona – powiedział głosem przepełnionym goryczą.
- Lubiłam ją – oznajmiła, powoli się zbliżając. – Trochę przypominała mi mnie. Także zakochała się w niewłaściwej osobie.
Sposób w jaki to powiedziała, zmusił Pierwotnego do podniesienia wzroku. Czarownica, widząc to posłała mu smutny uśmiech.
-  Jak to dobrze, że dzieje się to tylko w twojej głowie – dodała, a Klaus ze zdziwieniem zauważył, że ciało Caroline zniknęło, a on ponownie znalazł się na cmentarzu.
Westchnął głośno kiedy zdał sobie sprawę, że ostatnie kilka minut były tylko iluzją.
- Czego ty tak naprawdę ode mnie chcesz? – spytał, podnosząc się z ziemi.
Czarownica stała z założonymi rękoma jakby się głęboko nad czymś zastanawiała.
- Na początku myślałam, że chodzi mi tylko o zemstę – zaczęła niepewnie, jakby próbowała dobrać odpowiednie słowa. – Miałam idealny plan, chciałam odebrać ci wszystko na czym ci kiedykolwiek zależało, ale… - zawahała się, spoglądając gdzieś ponad ramię Pierwotnego.
- To nie jest wystarczające – dokończyła, po czym zaczęła nerwowo przemieszczać się po cmentarzu.
- Myślałam, że kiedy zobaczę cię zdruzgotanego po śmierci ukochanej osoby, będę usatysfakcjonowana, ale nie jestem. Zdaję sobie sprawę, że niezależnie od tego ile bólu i cierpienia ci zadam to nie zmieni faktu, że Kol nie żyje.
Czarownica zatrzymała się w miejscu i spojrzała na hybrydę, jakby chciała się upewnić czy na pewno jej słucha.
- Co chcesz przez to powiedzieć? – spytał Klaus, widząc że Mary już nic więcej nie powie.
Szatynka pokręciła prawie niezauważalnie głową.
- Caroline znajdziesz w najbliższej uliczce na Bourbon Street. Oprócz urażonej dumy, raczej nic jej nie będzie – oznajmiła, po czym nie czekając na jego reakcję, wycofała się i zniknęła w ciemnościach.


~~~~~

Witam was po dość długiej przerwie. Muszę przyznać, że napisanie tego rozdziału było trudne i jak zwykle nie jestem do końca z niego zadowolona. Tak naprawdę, nie miałam pojęcia jak go zakończyć, a tym bardziej że napiszę to tak. Przyznam, że było to dla mnie nie lada zaskoczeniem kiedy ten pomysł zrodził się w mojej głowie. 
Zapewne się zastanawiacie czy to czasem nie koniec skoro Mary porzuciła swój plan zemsty i odpowiedź brzmi nie. Zbliżamy się do końca ale jeszcze nie teraz ;) 
Mam nadzieję, że się podobało i do następnego! ♥

7 komentarzy:

  1. Rozdział świetny , choć jak czytałam to miałam zamiar cię znaleźć i zabic za uśmiercenie mojej Caroline . Czekam na next izapraszam do siebie :D http://blood-love-and-immortality.blogspot.com xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo boże! Nareszcie nowy rozdział. Trochę kazałaś na siebie czekać, ale było warto.. Życzę weny i tym razem liczę na szybsze rozdziały ( oczywiście tak szybkie na jakie Ci wena pozwoli ) ;) ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział wow już myślałam ,że ta śmierć z Caroline to jednak na serio ,a to tylko haluny Klausa na szczęście ;D Czekam z niecierpliwością na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No powiem ci że niezłego stracha nam narobilas, ale coz...wazne ze ta akcja byla az tak nieprzewidywalna, co wrecz kocham w opowiadaniach <3 Rozdzial ogolem swietny, zreszta jak wszystkie poprzednie rozdzialy, dlatego tez dodalam cie do listy moich ulubionych blogów http://anotherstrorycaroline.blogspot.com/p/polecane.html :) Mam nadzieję że rozdzialy bd pojawiac sie czesciej i ze wreszcie dojdzie do czegos miedzy Klausem i Caro :3

    OdpowiedzUsuń
  5. W końcu znalazłam czas aby dodać komentarz. Rozdział jak zwykle fantastyczny chociaż narobiłaś mi niezłego stracha.
    Mam nadzieję że kolejny rozdział pojawi się szybko :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Czuję, że Caroline może mieć wymazaną pamięć, albo coś w ten deseń.
    To by było nawet ciekawe heh :D
    Czekam na next i pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń